RSS
środa, 27 lutego 2019

Witajcie. Od jakiegoś czasu mam bloga tutaj: https://nietakabezbarwna.blogspot.com/ i będę dodawała wszystkie swoje publikowane i te jeszcze niepublikowane na Bloggera. Bardzo was tam zapraszam i dziękuję wam bardzo za to, że czytaliście mojego bloga StreetGirl na Bloxie. Życzę wam powodzenia przy zakładaniu nowych blogów i przenosinach aktualnych. Pozdrawiam!

16:01, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2019

Przeżywając każde powołanie, można być szczęśliwym albo zgorzkniałym. Przykładowo: można być samotną i pięknie służyć ludziom albo można być samotną sfrustrowaną starą panną. Myślę też, że żyjąc samemu w świecie, trzeba być bardziej silnym, niż gdy się żyje we wspólnocie.

15:40, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lutego 2019

Po przejściu etapu marzeń młodzieńczych, a później okresu, gdy uważa się, że wszystko można osiągnąć, przychodzi czas kryzysu wieku średniego. Do człowieka dociera wówczas, że nie wszystko jest otwarte i pewne sprawy już się zamknęły. Przychodzi czas refleksji i wyciszenia.

08:52, streetgirl
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 lutego 2019

Nie wierzę w prawdziwe szczęście na ziemi, ponieważ w życiu doczesnym nikt nie doświadcza pełnego szczęścia – zawsze pozostaje pewien niedosyt... Podsumowaniem drogi człowieka jest poczucie dobrze przeżywanego życia w łączności z Panem Bogiem i o to należy zabiegać.

08:22, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lutego 2019

Jeżeli człowiek jest „ikoną Boga”, to aktor jest „ikoną ikon”. Aktor ma prawo ukazać zło i upadek człowieka, ale powinien mieć na uwadze, że w człowieku zawsze tkwi pierwiastek dany przez Stworzyciela. W związku z tym nie może się godzić na to, że prezentować tylko podłość świata ludzki upadek tylko dla samego upadku. Współcześnie twierdzi się, że aktor ma się do końca otworzyć, co najczęściej uzyskuje znamiona pełnego ekshibicjonizmu. A przecież aktor jest człowiekiem. Oznacza to, że ma swoją godność, której nikomu, nawet „wielkiemu panu reżyserowi” z nazwiskiem znanym na całym świecie, nie wolno łamać. Reżyser powinien zapraszać aktora jako medium i jednocześnie jako współtwórcę do przedstawienia swojej wizji artystycznej. Ta relacja winna być nacechowana wzajemnym szacunkiem, empatią i zaufaniem, tymczasem bardzo często staje się sferą różnorakich nadużyć.

14:50, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2019

Przestałam zajmować się filozofowaniem i postanowiłam żyć w codzienności, czyli w najlepszej możliwej przestrzeni. Codzienność jest najtrudniejsza, ale jeżeli będziemy ją przeżywać, to osiągniemy szczęście. Bez mówienia: „Jak będę miała lepszą pracę czy samochód...” albo: „Jak się przeprowadzę, to będę szczęśliwa”. Nie! Jeżeli dzisiaj nie podejmę decyzji, że chcę być szczęśliwa, to nigdy nie będę. W codzienności chrześcijanie powinni być odważni i brutalnie szczerzy. Absolutnie nie można naciągać chrześcijaństwa, zwłaszcza w stosunku do siebie.

14:52, streetgirl
Link Komentarze (1) »
środa, 20 lutego 2019

Czasami nie rozumiejąc czegoś w życiu, warto się temu poddać – pozwolić, żeby ktoś się za nas pomodlił lub przyjąć pomocną dłoń, nawet jeśli wydaje nam się, że to jest mało. Gdy tak się w tył człowiek odwraca, mówi: „To miało olbrzymie znaczenie!”.

09:24, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lutego 2019

Wszyscy chrześcijanie powinni być radośni. Jeśli zakładamy, że Pan Bóg istnieje, to nie wolno nam się martwić. Bóg jest Dobrem, przez duże D. Skoro Pan Bóg z nami, to któż przeciwko nam? Chrześcijanie powinni przekuwać wiarę na konkretne czyny – być pogodnymi, mieć dla innych chwilę uśmiechu, nie być zgorzkniałymi, choćby po to, aby swoją postawą wyróżniać się w społeczeństwie. To są banały. O tym się mówi w grupach kościelnych i z ambony, ale patrząc na to, co się dzieje wokół nas, absolutnie nie można stwierdzić, że chrześcijanie to realizują. Jesteśmy w restauracji, kelnerzy chodzą i uśmiechają się, ale czy na co dzień też tacy są? Nie wiem... Popatrzmy na twarze ludzi w autobusach, w tramwajach – kto z nich się uśmiecha? Kto z nich ma naturalną radość życia? Jesteśmy ciągle przygnębieni... A trzeba inaczej!

08:59, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2019

Modlitwa to po pierwsze rozmowa z Bogiem. Nieustanne dziękczynienie za to, co nam daje, bo skoro dał nam życie, to musimy Mu za nie dziękować. A po drugie to rozmowy o tym, co ma się dziać w naszym życiu, jak ma dalej przebiegać rozwój naszej kariery i jak rozwiązywać poszczególne kwestie. Bardzo lubię czytać Pismo Święte, bo wiem, że wtedy muszę odłączyć się od wszystkich innych spraw i wyciszyć się. To jest czas wyłącznie na to, aby czytać Biblię i analizować, co w niej jest. Dla mnie lektura Pisma Świętego to najlepsza forma modlitwy. A szczególnie bliska jest mi modlitwa psalmami. Czuję, że taka modlitwa jest mi potrzebna. Prawdziwa, rzetelna modlitwa nie powinna być pacierzem, ale czasem poświęconym dla Pana Boga. Powinnam się absolutnie wyciszyć i być tylko dla Niego.

08:47, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2019

Najmniej do kościoła uczęszczają osoby, które jeszcze do niedawna chodziły do niego codziennie w swoich rodzinnych parafiach. Pewnie myślą, że w ten sposób osiągną znacznie więcej niż gdyby trwali przy swoich starych zobowiązaniach. Ale wcześniej czy później zorientują się, że postępują źle, bo w pędzie do dużych pieniędzy i do kariery zatraca się siebie i swoich bliskich. Przyglądam się też ludziom, którzy mają teraz dwadzieścia parę lat i osiągnęli już w życiu bardzo dużo – piastują wysokie stanowiska i prawie wszystko otrzymali na kredyt: mieszkanie, samochód, komputer, wczasy na Mauritiusie. Jak oni będą podchodzili do życia za dziesięć, piętnaście, dwadzieścia lat, czyli wtedy, kiedy dojdą do czterdziestu, pięćdziesięciu lat? Czego wówczas będą oczekiwali od życia, od świata? Chyba okażą się tak wypaleni, że ich jedynym marzeniem będzie siedzenie na leżaku w parku, bo nie wskrzeszą już w sobie siły do niczego więcej. Ludzie nie potrafią zaplanować życia „w biegu długodystansowym”, tylko do wszystkiego „biegną sprintem” - bardzo szybko pragną zdobyć wszystko. Poniekąd to rozumiem, bo to stanowi efekt społeczeństwa bardzo mocno zubożonego przez lata PRL-u, wojnę, a jeszcze wcześniej zabory. Ci, którzy nie posiadali niczego, dziś chcą mieć jak najwięcej, bo widzą, że na Zachodzie wszyscy tak mają od lat. Tylko zapominają, że tam pracowały na to pokolenia i tego nie da się przeskoczyć w ciągu dziesięciu czy dwudziestu lat. Jesteśmy społeczeństwem postkolonialnym, bardzo mocno chłopskim, nieufnym wobec różnych instytucji. To powoduje, że nie mamy hamulców w pędzie do kariery i do posiadania. Ludzie wolą „mieć” niż „być”. To bardzo przykre.

08:48, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 lutego 2019

Kiedy ktoś wie już coś o życiu, był w kilku miejscach zawodowo i poznał skomplikowane mechanizmy, często bardzo brudne, które rządzą światem i sprawiają, że nagle ktoś osiąga szczytową karierę, choć niewiele za tym przemawia, to trudno się cieszyć. Zwłaszcza kiedy jest się człowiekiem, który nie idzie na skróty, a wręcz odwrotnie, stara się kroczyć trudną, wyboistą ścieżką, prowadzącą cały czas pod górę. Często narzekam na wiele rzeczy, bo widzę, jak wszystko jest źle skonstruowane, jak bardzo my okazujemy się bezradni, jak często stajemy się sami sobie niewierni. Obiecujemy jedno, a czynimy drugie – wystarczy zobaczyć, jak niejednokrotnie już po roku małżeństwa ludzie się zdradzają i uważają, że to coś normalnego. Gdy ludzie przestają walczyć o siebie i o innych, to narzekam na ten świat. Nie podoba mi się, że tak się zmienia. Może publicznie nie pokazuję tego po sobie, ale w duszy często jestem zmartwiona. Jeżeli przyszedłby do mnie ankieter i zapytał, czy świat idzie w dobrą stronę i czy jestem zadowolona ze zmian, powiedziałabym, że nie. Zbyt dużo widziałam na świecie rzeczy i wiem, że może być inaczej, tylko ludzie tego niestety podświadomie nie pragną. A wystarczy niewiele w sobie zmienić, żeby było troszkę lepiej. Tak, zmiany trzeba naprawdę zacząć od siebie. Bardzo wiele osób krytykuje świat, nie dostrzegając u siebie niczego złego: pychy, pustego „ja” nadmuchanego do maksymalnych rozmiarów, żądzy kariery za wszelką cenę czy postawy poddaństwa.

07:45, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lutego 2019

Naprawdę warto dawać dobry przykład we wszystkim: w życiu prywatnym, publicznym, społecznym, religijnym, aby pokazać, że faktycznie istnieje inna, lepsza droga. Szczególnie w dzisiejszych czasach bardzo ważne jest to, żeby dawać świadectwo swoją postawą. Należy pokazywać, że chrześcijanin to osoba, która sama sobie narzuciła trudniejsze życie tu na ziemi. To jest tak, jak z wychowaniem dzieci: poświęcamy się im po to, żeby miały lepiej. Tak samo podejmujemy decyzje pozornie utrudniające nam życie, bo nie idziemy na skróty tak jak ci, którzy nie znają ograniczeń, skrupułów i własnych postanowień. Mimo że nie jest nam łatwo, to właśnie przez to nasze życie ubogaca się i wzmacniamy się duchowo. W związku z tym powinniśmy ukazywać tę rzeczywistość, udowadniać, że to nie są tylko słowa i deklaracje „na papierku”, ale każdy nasz dzień jest tego dowodem.

15:18, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2019

Spowiedź nadal traktuję jako niezwykłe wydarzenie, którego się boję. Nie jestem osobą skrytą, ale istnieją rzeczy, o jakich nigdy nikomu nie mówię, bo uważam, że są na tyle intymne, że nie należy się nimi dzielić. Spowiedź to moment, kiedy trzeba stanąć i „rozebrać się do naga”, pokazać jak u lekarza wszystko, co się „ma”. Dlatego do dziś stanowi dla mnie trudne przeżycie. Wolałabym spowiedź powszechną w kościele, taką, jaką praktykuje się u ewangelików. Z drugiej strony nasza spowiedź uczy pokory, co z pewnością jest dobre. Tak jak w Biblii czyściło się amfory octem, żeby je oczyścić z bakterii, tak tutaj dzieje się coś podobnego z człowiekiem. Trudno jest mi znaleźć dobrego spowiednika. Lubię mieć szefów, którzy są bardzo wymagający, bo wtedy czuję, że się rozwijam i staję się lepsza. Chciałabym mieć właśnie takiego księdza, który wymagałby ode mnie sporo i potrafiłby umiejętnie tłumaczyć pewne rzeczy i naprowadzić, pytając: „A to?”, gdybym sądziła, że coś nie jest grzechem. Chciałabym, żeby to była rozmowa, a nie relacja na zasadzie petent-urzędnik.

15:27, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lutego 2019

Msza Święta w niedzielę jest dla mnie czymś tak naturalnym, jak wizyta u mamy co najmniej raz w tygodniu. Niejednokrotnie zauważam, że obecnie tak szybko się żyje, że ludzie w ogóle ze sobą nie rozmawiają. A przecież można, nawet śpiesząc się rano, usiąść na chwilę, żeby dzieci zjadły kanapki i dorośli wypili kawę. Chwila rozmowy może sprawić, że dzieci będą widziały, że rodzina jest wspólnotą. Tak samo traktuję obecność w kościele, przynajmniej raz w tygodniu w niedzielę. Stanowi to wyraz mojego bycia we wspólnocie i formę komunii z Bogiem. Wiara jest w moim życiu sprawą tak ważną, że o niej nie myślę – w tym sensie, że jest tak oczywista. Tak jak codziennie myje się zęby i się nie rozważa, że trzeba to zrobić, tak dla mnie naturalne jest podążanie właściwymi krokami w codziennym życiu. Uczestnictwo w niedzielnej Mszy jest tak oczywiste jak to, że muszę być w pracy.

15:05, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2019

Pomocna dłoń jest bardzo istotna. Wcale nie najbardziej taka z kopertą z banknotami, tylko często niewidoczna. Coś, co pozwala choremu zdać sobie sprawę, że ktoś na niego czeka, że jest komuś potrzebny, a to, że dzisiaj jest chory i niedołężny, nie znaczy, że tak będzie zawsze. Nawet jeśli już nie wróci do pełnej sprawności, to musi wiedzieć, że ktoś nadal będzie cenił jego osobę i zdolności czy samą obecność. To jest niezwykle ważne.

15:00, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2019

Dla osób, które nie są związane z Kościołem, ślub nie ma znaczenia, ponieważ wydaje się im tylko „papierkiem”. Natomiast według mnie trwanie w związku sakramentalnym wiąże się z otrzymaniem pewnej „premii”. Mam wrażenie, że będąc w związku sakramentalnym, doświadcza się większego błogosławieństwa. Biorąc ślub kościelny, wskakuje się na zupełnie inną „orbitę”. Elektrony krążą bliżej jądra, więc przyciąganie do Boga jest silniejsze. To są sprawy, których nie da się jasno czy klarownie zdefiniować. Teoretycznie różnic można nie dostrzegać. Jednak czuję, że związek sakramentalny jest bardziej pełny miłości. Przecież można spotkać ludzi, którzy nie kochają się już po dwóch latach związku, i można znaleźć również takich, którzy po kilkudziesięciu latach nadal są w sobie zakochani – ta miłość oczywiście się zmienia. Pełne uczestnictwo całej rodziny we wszystkich sakramentach sprawia, że naprawdę jesteśmy scementowani niewidocznym spoiwem duchowym. Czuję to mocno, ale do tego trzeba dojrzeć. Po pierwsze należy chcieć, a także wymagać od siebie, i to codziennie!

15:03, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lutego 2019

Niekiedy trzeba zdecydować się na mały kompromis: przegrać jedną bitwę, żeby wygrać wojnę. Taka mądrość przychodzi z czasem do człowieka. Istnieją pewne hierarchie wartości, które trzeba przyjąć. Wielu Polaków ma w sobie zakodowany gen gorszego „ja”, tzn. ludzie są bardzo mocno zakompleksieni. Część tak ma, bo pochodzi z takich, a nie innych środowisk, a części wmówiono, że są gorsi, bo na Zachodzie są lepsi. Tymczasem życie pokazuje, że Polacy są wspaniali, tylko trzeba im stworzyć warunki do rozwoju.

08:51, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2019

Dzieci osób, które do spraw wiary podchodzą „rytualnie”, muszą to bardzo przeżywać. Zostanie rodzicem to taki moment w życiu, gdy należy mocno stanąć na nogach i ustawić sobie odpowiednią hierarchię wartości. Trzeba wtedy odpowiedzieć na pytanie zadane samemu sobie: „Czy jestem taki, jakim chciałbym być i chciałbym, żeby moje dzieci też takie były, czy nie?”. Jeśli nie dam im świadectwa, to nie będą. Dla naszych dzieci przez długi czas to my jesteśmy najważniejszym, a może i jedynym wzorcem do naśladowania.

09:28, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lutego 2019

Wyobrażam sobie Pana Boga jako dobrego mędrca z brodą i oczami, którym można zaufać. W moim odczuciu Bóg jest bardzo dobrym ojcem, ciepłym i wyrozumiałym, do którego zawsze można przyjść i zwrócić się o pomoc. Podczas modlitwy próbuję prowadzić z Nim dialog. Nie zawsze mi to wychodzi – może czegoś mi brakuje, a może jeszcze za mało się staram. Trudne to jest, ale trzeba próbować.

15:18, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lutego 2019

Dobry dziennikarz powinien być człowiekiem uczciwym zarówno wobec swoich czytelników, widzów, słuchaczy, jak i samego siebie. Istnieje stara zasada dziennikarska, która mówi, że możemy odmówić przyjęcia jakiegoś tematu, jeśli wykracza poza nasze przekonania czy światopogląd. Dobry dziennikarz powinien być bardzo otwarty na ludzi, interesować się człowiekiem, mieć dla niego szacunek. Można odnieść wrażenie, że obecnie niewielu dziennikarzy, którzy zapraszają do studia gości, żywi szacunek dla swojego rozmówcy. Wielu z nich zaprasza rozmówcę tylko po to, żeby go „uderzyć po głowie”. Nie toleruję czegoś takiego i nie akceptuję. Jeśli zaprasza się kogoś, to dlatego, że jest on ciekawą osobą. Może niekoniecznie ma ciekawą osobowość, ale jest interesujący choćby dlatego, że pełni ważną funkcję w państwie i wiele od niego zależy. A jeśli zaprasza się kogoś po to, żeby go „uderzyć” i jeszcze cieszyć się, że „dostał” od nas, to mija się to z celem. Tak samo gdy zaprasza się osobę mierną, przy której dziennikarz błyszczy – wówczas wychodzi na to, że to on jest bohaterem. To też stanowi pomieszanie ról. Dziennikarz powinien być tylko tłem, bohaterem jest gość. Mówiąc to, czuję się jak skamielina z prehistorii, bo dzisiaj już prawie nikt tak nie postępuje. Jednak nie chcę nikogo oskarżać.

15:58, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lutego 2019

To człowiek. Człowiek. A niechże on nawet będzie Papuasem. Jakim prawem stawiamy się wyżej od innych? Nie Polacy, nie Niemcy czy Rosjanie, ale każdy z nas. Dopóki nie zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy równi wobec Boga, jednakowoż wyposażeni w ułomności i dar odczuwania, dopóty wojny będą trwać. A tak naprawdę nie walczymy ze złem tkwiącym w drugim człowieku, ale tym żyjącym w nas samych, tylko przyznać nam się do tego trudno. Nienawiść do drugiego człowieka jest w istocie nienawiścią do samego siebie. Mamy wszelkie prawo, by się bronić, ale nie na oślep i bez refleksji, bo w tym tłumie podłych ludzi możemy skrzywdzić jedynego prawego.

15:18, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lutego 2019

Jeśli twoje pragnienia nie krzywdzą innych, zawsze warto się o nie pokłócić albo wyrazić swój gniew czy żal. Bóg wcale nie lubi bezwolnych poddanych i uniżonych sług. On ich nie potrzebuje. To człowiek potrzebuje do życia ludzi, a nie Bóg. To jest prostsze, niż nam się wydaje, to ludzie komplikują relacje z Bogiem. Służyć Bogu to służyć drugiemu człowiekowi. Jeśli więc o coś prosisz dla innych, w końcu Bóg się ugnie. On jest mądrością, której nie ogarniamy, a jednocześnie miłością, z którą nie jesteśmy w stanie się zmierzyć. Po co więc próbować? Lepiej trwać w prostocie serca, w swojej ułomności i baczyć jedynie, by inni przez nas nie płakali.

15:26, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 lutego 2019

Miłość to zobowiązanie. Lub jeszcze lepiej – poświęcenie. Rezygnujemy z wielu osób dla tej jednej, bywa, że rezygnujemy z realizacji własnych celów, potrzeb dla dobra wspólnego. To jest właśnie to. Co nie znaczy, że związek ma być męką! Miłość bywa przyjemna, ale sprowadzona tylko do tego jednego – do przyjemności – nie jest już miłością, lecz miłostką. Nie mylmy pojęć.

15:24, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lutego 2019

Stroje na pokazy mody zawsze były szyte na bardzo szczupłe, wysokie sylwetki. To zrozumiałe. Projektanci chcą, by ich kreacje układały się w określony sposób. A najlepiej leżą, jeśli ciało dziewczyny jest niemal pozbawione wypukłości. Stąd pogląd, że im mniej ciała ma modelka, tym lepiej. Nie jest tajemnicą, że w środowiskowym slangu modelki nazywane są „wieszakami”. Ale mało kto wie, że w ciągu ostatnich lat prezentowane na pokazach ubrania zmniejszyły się o kilka rozmiarów! Gdyby Cindy Crawford czy Claudia Schiffer miały dzisiaj zacząć karierę na wybiegach, nie miałyby żadnych szans. Te zjawiskowo piękne kobiety uznano by dzisiaj za grube! Powoli staje się normą, że dziewczyna o wzroście 185cm prezentuje ubrania w rozmiarze 32! A spotkałam się już z opinią, że i to jest „za dużo”.

08:56, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lutego 2019

Dożyliśmy czasów, w których sprzedaje się tylko to, co przyjemne. Wieczny luzik, ma być spoko, milutko, lansik i relaksik. Bycie tragicznym, mówienie na poważnie o sprawach trudnych stało się wstydliwe jak bekanie w towarzystwie, stało się potwornym faux pas na miarę, dajmy na to, pomylenia Łotwy z Litwą czy pomylenia kalifa z emirem.

08:28, streetgirl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36